Wojna Absolutna

Miroslav Žamboch

Autor: Owen

literatura

Różne teksty w życiu czytałem i naprawdę, trudno mnie dzisiaj zaskoczyć czymś świeżym. Ale co jakiś czas komuś się udaje. 

Najczęściej jest to jakiś klasyk, którego wcześniej nie miałem okazji poznać i dopiero teraz, jako dorosły człowiek, zasmakowałem w pomysłach i warsztacie ów twórcy. Ale bywa też tak, że na mój wirtualny piedestał splendoru próbują się wdrapać młodsi zawodnicy, z ewidentnie mniejszym dorobkiem twórczym, ale za to z głowami buzującymi od całej masy świetnych pomysłów. Każdemu z nich kibicuję z osobna i od czasu do czasu, coś tam sobie skrobnę na łamach bloga. Dzisiaj chciałbym się skupić na twórczości niezwykłego Czecha i omówić powieść, która mnie absolutnie zaskoczyła, a przy okazji wciągnęła niczym czarna dziura z filmu Gary’ego Nelsona. Przed Wami Miroslav Žamboch i jego Wojna Absolutna.  

Drogi podróżniku – wyobraź sobie, że jesteś na pokładzie jakiejś tajemniczej Stacji Kosmicznej. Nie fizycznie, a jednak nie całkiem materialnie. Nie odczuwasz swojej masy, ale też nie unosisz się swobodnie. Próbujesz stanąć na powierzchni deku, lecz Twoje członki nie reagują. Chcesz zrozumieć i poczuć atmosferę, ale brak Ci zmysłów. Nie masz nawet oczu, a pomimo tego, widzisz wszystko wokół. Używasz do tego celu wszystkich kamer w obrębie statku, bo podłączasz swoje 'Ja’ z tzw. głębokiego jądra do instalacji elektronicznych. Nie zaznałeś biologicznego ciała, a jednak jesteś – po przekroczeniu tzw. progu Turinga, zyskujesz świadomość. Stajesz się. I niemal od chwili swojego przebudzenia, musisz podjąć śmiercionośną walkę tylko po to, by przetrwać. Twoja metalowa powłoka musi na razie wystarczyć, by cyfrowe jestestwo wydostało się z miejsca kaźni. I choć jesteś śmiercionośnym robotem bojowym, czujesz się zaskoczony i zdezorientowany…

Tworzyliśmy niezłe zoo, w większości sami weterani niezliczonych bitew, hybrydy techniczne sklecone z części znalezionych w magazynie. Przedstawialiśmy dziwaczną mieszankę istot o różnych stopniach rozwoju i świadomości. Niektórzy byli po prostu głupi, inni okaleczeni a jeszcze inni nadzwyczaj sprytni, ale tak nietypowi i pokręceni, że musiałem się odwracać od ich odmienności. Sztuczne Inteligencje o zaszczepionym posłuszeństwie w ich hardcorowych mózgach. No i oczywiści byli pomiędzy nami łowcy tacy jak ja.

– DB 24/Kowboj

Žamboch dokonał tego, czego jeszcze nie było mi dane doświadczyć w literaturze fantastycznej – w roli głównego bohatera i zarazem nieco cynicznego narratora, obsadził Sztuczną Inteligencję o cholerycznym temperamencie i bardzo ludzkich odruchach. Co więcej, pozwolił Kowbojowi – bo tak protagonistę nazywają inne postacie – na włączenie modułu odpowiedzialnego za autoironię i typowo wisielcze poczucie humoru. Kilkutonowy kolos to w rzeczywistości całe spektrum sprzeczności behawioralnych; począwszy od rzucającego się w wir walki, agresywnego programu bojowego, przez całkiem niezły system strategiczny, aż po przeżywający wewnętrzne rozterki, niezależny byt w ciele robota.   

MZ_WB

Tak odważny eksperyment narracyjny mógłby się nie udać, gdyby nie plastycznie nakreślone tło akcji, rozciągnięte na przestrzeni bliżej nieznanego, ale całkiem sporego układu słonecznego, gdzieś na peryferiach galaktyki. Główny bohater daje upust swoim morderczym zdolnościom w pustce kosmosu, na wysokości statystycznej atmosfery, a nawet na lądzie. Ale podczas walki, bardzo rzadko wchodzi w kontakt fizyczny, co w przypadku potężnego mecha bojowego, jest dla mnie trochę zagadką. Trudno określić, czy mamy do czynienia z objawem troski o własny pancerz, czy też obserwujemy zwyczajny synonim strachu, bowiem raptowne AI przeskakuje mentalnie na kolejne tryby w ekspresowym tempie. A wierzcie mi – szybkość działań analitycznych jest tu podawana z dokładnością do jednej decysekundy. 

Autor nie pozostawia złudzeń co naszej przyszłości i przewiduje wojenną doktrynę jutra, która już teraz zaczyna się toczyć w świecie wirtualnym i zapowiada bardzo gwałtowne zwroty akcji, łącznie z łapówkami, zdradami i całym paskudztwem oportunizmu. Na szczęście, futurystyczna opowieść to nie tylko rewelacyjnie opisane rozróby na tle nieba, ale też interesujące relacje pomiędzy Kowbojem i jego sojusznikami – zarówno tymi ludzkimi, żyjącymi z nim w pełnej symbiozie, jak i z cyfrowymi bytami, o mechanicznych serduszkach. Wiem, dziwnie to brzmi, ale jako powieść, sprawdza się doskonale. Więc tytułem podsumowania napiszę, że nie wszystkim taka formuła przypadnie do gustu. Ale znajdą się i tacy miłośnicy literatury, którzy chętnie przeczytaliby więcej. I w tej grupie będę też ja.    

źródło foto: 1

Zobacz również

After Yang

Nie ma czegoś bez niczego...

filmy

Deathloop

Zapętlona zabawa w Kotka i Myszkę

gry

Gnoza

Michał Cetnarowski

literatura

Diuna

Strach to zabójca umysłu

filmy

Top 7 filmów z 2021 roku

Subiektywne zestawienie najlepszych filmów fantastycznych

filmy

Wejdź na pokład | Facebook