Fear The Walking Dead

Krótkie omówienie pierwszego sezonu

Autor: Owen

seriale

Doskonale pamiętam moment, gdy po ostatniej scenie pierwszego sezonu The Walking Dead (totalnie oderwanej od komiksowego pierwowzoru) czułem ogromny zawód z powodu dziwacznie uciętej historii.

Wyglądało to trochę tak, jakby stacji AMC nagle zabrakło środków na kolejne odcinki, a decydenci postanowili zakończyć opowieść poprzez otwarte i trochę bezsensowne zakończenie. Aż trudno uwierzyć, że kilka lat później seria osiągnęła status kultowej i zaczęła wyznaczać nowe trendy we współczesnych produkcjach telewizyjnych. Świetny pomysł, doskonałe wykonanie i przede wszystkim coś na kształt emocjonalnego magnesu to zbiór czynników, które wpłynęły na wysoki poziom oglądalności, kształtując przy okazji cały fandom, ocierający się chwilami o popkulturalny fanatyzm. 

Dlatego tylko kwestią czasu było rozwinięcie całego uniwersum o kolejne produkcje i tytuły. Do księgarni na całym świecie zaczęły trafiać powieści z akcją osadzoną gdzieś w post-apokaliptycznej Ameryce, a producent serialu zapowiedział jego spin-off (a właściwie dwa, ale o tym niżej), opowiadający o pierwszych dniach pandemii. Lecz wbrew wcześniejszym obietnicom okazało się, że nie jest to laboratoryjny thriller z pogranicza nauki i militarnej sensacji, bo tego się chyba wszyscy odrobinę spodziewali, a raczej chaotyczny zapis pierwszych chwil nadchodzącego Armageddonu, zarejestrowany oczami zwykłych ludzi, żyjących gdzieś na przedmieściach Los Angeles. I co ciekawe, w przeciwieństwie do oryginalnej serii, eksponującej coraz więcej truposzy i wszędobylskiego gore’u, w omawianej produkcji główny nacisk położono na coś zupełnie innego. Więc na co konkretnie?

Najważniejszym spoiwem wszystkich tytułów wchodzących w skład tego uniwersum jest strach. Niekoniecznie przed krwiożerczymi umarlakami, tudzież przed samą zarazą, ale głównie przed innymi ludźmi i ich reakcjami na sytuacje kryzysowe. Strach wywoływany brakiem perspektyw, utratą najbliższych i samotnością, która jednych popycha w totalną dekadencję, a z innych potrafi wykrzesać nadludzkie siły, tak bardzo potrzebne w kwestii przetrwania. I w końcu strach, który wyłącza moralne hamulce i zmienia spokojnych osobników w bezwzględnych zabijaków. Przykładem takiego stanu rzeczy jest Rick Grimes, który w trakcie piątego oraz w pilocie szóstego sezonu dosyć często traci nad sobą kontrolę, ale robi to w dobrej wierze – by zapewnić swoim bliskim jakieś perspektywy.

FTWD1FTWD2

Przed takim zadaniem zostaje postawiony Travis Manava, oficjalnie – bardzo lubiany nauczyciel języka angielskiego w jednej z kalifornijskich szkół, prywatnie – rozbitek życiowy z dwoma niekompletnymi rodzinami na karku. Jako aktualny partner życiowy swojej koleżanki z pracy, Madison Clarke, żyje dosyć intensywnym tempem, ponieważ musi doglądać również swojego poprzedniego ogniska domowego i w obliczu narastającego kryzysu, chyba jako jedyny zachowuje zimną krew. Cierpliwy i niezwykle spokojny mężczyzna decyduje się na bardzo racjonalny krok i próbuje zgromadzić swoich bliskich w jednym miejscu. Ale jak to w życiu bywa, nic nie jest takie proste, jak się wcześniej wydaje, toteż cała gromada przeżywa szereg perypetii, popartych roztargnieniem i wzajemnym brakiem zaufania, mimowolnie przyjmując w swoje szeregi kolejne osoby.   

FTWD3

Podczas seansu można odnieść wrażenie, że przed oczami migają nam ludzie nie do końca świadomi tego, że właśnie trwa koniec świata. Naiwność oraz powiązana z nią ciekawość wyłączają gdzieś po drodze zdrowy rozsądek niektórych postaci, kreując na naszych oczach pożytecznych (rzecz jasna, dla meandrów fabularnych) idiotów, takich jak narkoman Nick. Zresztą, praktycznie wszyscy młodociani protagoniści mają jakieś dziwne odchylenia psychiczne, charakterystyczne dla buntu w okresie dojrzewania i poparte kiepskimi wzorcami ze strony dorosłych. W rzeczywistości, trudno powiedzieć, co jest straszniejsze: wszechobecna apokalipsa, czy dramat ludzi, którzy nie potrafią ze sobą normalnie rozmawiać? W myśl słów w/w młodocianego amatora strzykawek:

…Mamo, dziwnie sie teraz czuję. Zawsze myślałem, że to ja zwariowałem i nie mogę się dopasować do świata. A teraz wydaje mi się, że to świat zwariował i dopasował się mnie…”

Prequel znanej i lubianej serii to zupełnie nowa jakość w opowiadaniu makabrycznej historii, w której nie ma prostych rozwiązań i moralnie jednoznacznych sytuacji. Żadna z prezentowanych postaci nie jest do końca dobra i na odwrót, dlatego mając na uwadze niezwykłe przemiany osobowości w głównym cyklu oraz drastycznie krótki pierwszy sezon nowej produkcji, nie można nikogo z góry ocenić tylko przez pryzmat dotychczasowych wydarzeń. Wszystko dopiero przed nami. Na pocieszenie zostaje nam wiralowa mini-seria internetowa, podzielona na półtoraminutowe odcinki (emitowane w przerwach reklamowych), opowiadające o dramatycznej sytuacji na pokładzie samolotu pasażerskiego, kołującego na Miastem Aniołów. Dodam tylko, że ów samolot był widoczny w jednej ze pokazywanych scen. Której? Poszukajcie sami. 

Polecam!

 

źródło foto: 1

Zobacz również

After Yang

Nie ma czegoś bez niczego...

filmy

Deathloop

Zapętlona zabawa w Kotka i Myszkę

gry

Gnoza

Michał Cetnarowski

literatura

Diuna

Strach to zabójca umysłu

filmy

Top 7 filmów z 2021 roku

Subiektywne zestawienie najlepszych filmów fantastycznych

filmy

Wejdź na pokład | Facebook