Top 7 filmowych rozczarowań z 2018 roku

Subiektywne zestawienie najgorszych filmów fantastycznych

Autor: Owen

filmy

Każdy rok przynosi nam całą masę produktów rozrywkowych, z których teoretycznie można czerpać pełnymi garściami. Ale w rzeczywistości, połowa oferowanych utworów nadaje się tylko na rynek VOD lub od razu do kosza. Co może się wydawać dosyć zaskakujące w dobie Big Data. 

Dlaczego? Bo obecnie dysponujemy możliwościami analitycznymi, dzięki którym łatwo określić preferencje szerszej publiczności. Oczywiście, mam na myśli duże, dopakowane finansowo i promocyjnie blockbustery, bo kino niezależne rządzi się trochę innymi prawami. No ale najwyraźniej bogaci ludzie w Hollywood nie chcą słuchać głosu rozsądku, a także głosu Fandomu, pakując się w różne, często podejrzane przedsięwzięcia. Ributy, prequele, rimejki, sikłele i cała masa bezsensownych ruchów to plaga dzisiejszego kina, które – pod egidą etykiet z kategoriami wiekowymi – coraz bardziej głupieje.  

Mogłoby się wydawać, że odtrutką na ten stan rzeczy będzie wspominany rynek VOD, wymagający ewidentnie mniejszych nakładów na produkcję oraz promocję swoich utworów, a także na potrzeby produkcji kupowanych z zewnątrz. Niestety, mijający sezon odarł tę formę usługi z marketingowego blichtru, fundując widzom całą masę przeciętniaków i zwykłego crapu (w kontekście kina fantastycznego). To, co w reklamach błyszczało złotem, podczas seansu wypalało oczy, poddając w wątpliwość utrzymywanie usługi przez kolejne miesiące. Dlatego w niniejszym, mało chwalebnym zestawieniu, znajdziecie tytuły pochodzące z różnych kanałów dystrybucji.     

Miejsce 7 – Jurrasic World: Fallen Kindom 

Trzy lata temu nie mogłem uwierzyć w to, jak strasznie można roztrwonić potencjał marki, którą niegdyś określano mianem idealnego, popkulturowego samograja. Więc na kontynuację tego pasztetu poszedłem do kina już całkiem bez oczekiwań (nie oglądałem nawet trailerów). I zgadnijcie, jak w moich oczach wypadło to dzieło? Upadłe Królestwo zaczyna się kilkoma mocnymi scenami, zwiastującymi dużo mroczniejszy ton filmu. I w sumie tak to wygląda mniej więcej do połowy seansu, gdy na ekranie obserwujemy dramatyczny spektakl wydarzeń na, dosłownie, gotującej się wyspie. I to jest w sumie ok. Natomiast druga część nowego Dżurasika to już spektakl żenady, kserowany z najgorszych B-klasowych produkcji. Głupota głupotę pogania, a niemal wszyscy bohaterowie zachowują się jak kretyni (scena z szefem najemników, wchodzącym do klatki zabolała mnie najbardziej). I jakby tego było mało, to film zaczyna się niemiłosiernie dłużyć. 

Zobacz zapowiedź filmową: Jurassic World: Fallen Kindom

Miejsce 6 – Incoming 

Scott Adkins to, poza kilkoma wyjątkami, smutny przykład aktora charakterystycznego, będącego, trochę na własne życzenie, więźniem B-klasowej ligi filmów akcji (również tych w konwencji SF). A szkoda, bo może gdyby facet dostał rolę z mniejszą ilością kopniaków i panczów, ale za to z większą liczbą dialogów, to mógłby się jakoś wykazać. Niestety, raczej nie tym razem. Przede wszystkim nie z takim scenariuszem i nie przy takim budżecie, nie wystarczającym nawet na dekoracje, które trzeba potem dorabiać ze sklejki i tektury. Ale pal licho scenografię, bo najgorsze w tym przypadku jest samo podejście do tematu kosmicznych zakładów karnych, stanowiącego doskonałe pole do popisu dla scenarzystów, co udowodniły filmy pokroju Dante 01 czy Outland. A później popsuły kaszanki w stylu Lockout. Nie mam złudzeń, do której grupy aspiruje w/w dzieło.

Zobacz zapowiedź filmową: Incoming

Miejsce 5 – Patient Zero

Stary szlagier w środowisku zombii-fanów stanowi: że już nic nowego w tej materii wymyślić się nie da. A to nieprawda, bo jeśli rzucimy okiem na wydarzenia z mijającego roku, to bez problemu możemy wskazać kilka zaskakujących produkcji filmowych. I o ile np. The Cured do połowy seansu jakoś trzymało poziom, to już wspominany Pacjent… jest klasycznym przykładem ciekawego i w miarę świeżego pomysłu, zamordowanego przez fatalny scenariusz i jeszcze gorszą realizację. To filmowy kołtun, z fatalnym aktorstwem i scenopisem nakreślonym tylko do połowy, który mógł mógł zostać współczesnym klasykiem, a okazał się jakąś dziwną pulpą, z otwartym zakończeniem, sugerującym bezczelnie ewentualną kontynuację. Oby nie. 

Zobacz zapowiedź filmową: Patient Zero

Miejsce 4 – Titan (Tytan)

Nie ukrywam, że zaraz po obejrzeniu zapowiedzi, czułem się zaintrygowany tym tytułem. Dałem mu nawet kredyt zaufania, choć trailer pokazał moim zdaniem odrobinę za dużo. I nawet mogę się przyznać, że byłem w stanie przymknąć oko na bardzo umowny proces pokazywanych eksperymentów. Ale gdzieś w drugiej połowie filmu zaczyna się festiwal bezsensownych działań i niedopowiedzeń, sprawiających wrażenie, jakby z utworu zostały wycięte jakieś kluczowe i ważne sceny. Do tego sporo logicznych glitchy i bugów. A szkoda, bo można było z tego pomysłu ukręcić coś dużo ciekawszego. No i obserwowanie zapomnianego już nieco Sama Worthingtona, który nawet nie ukrywa swoich popsutych zębów w dolnej szczęce, jest niezwykle dołujące. 

Zobacz zapowiedź filmową: Titan

Miejsce 3 – Pacific Rim 2: Uprising

Co nowego przyniosła druga odsłona przygód Jeagerów? Ano nic dobrego. Mamy do bólu stereotypowych bohaterów, którzy poruszają się według wyeksploatowanych schematów i z biegiem czasu podejmują coraz głupsze decyzje. Nikt się nie przejmuje faktem, że do pilotowania śmiercionośnych robotów zatrudniono dzieciaki z łapanki (gdzie jest profesjonalne wojsko? I dlaczego po jednym ataku wszyscy piloci zginęli?), które w rzeczywistości nie potrafią sterować potężnymi robotami i powodują ogrom zniszczeń. Babeczka odpowiedzialna za budowę śmiercionośnych hybryd, nie zostaje podciągnięta do odpowiedzialności i nagle staje się kimś w rodzaju wybawiciela, John Boyega jest znowu Johnem Boyegą, a szaleni naukowcy destylują paliwo z krwi potworów. I tak dalej, i tak dalej. Reasumując, film od drugiej połowy nie ma już większego sensu, poza krwawą jatką w niezłym stylu. Ale kto by się tym przejmował, skoro kolorowe zabawki już czekają na półkach sklepów. Szkoda mi tego uniwersum. Tak po prostu.   

Przeczytaj omówienie filmu: Pacific Rim 2: Uprising

Miejsce 2 – Mute

Liczyłem na to, że do najnowszego filmu Duncana Jonesa, zatytułowanego lakonicznie Mute, będę mógł napisać pełne omówienie. Ale tak się nie stanie, bo produkcja, która miała być odtrutką po ciężko strawnym Altered Carbon i Cloverfield: Paradox, okazała się jeszcze większym dziadostwem. Serio, serio! Całość wygląda trochę tak, jakby reżyser nie mógł się zdecydować, jaki film chce ostatecznie nakręcić i jakie wątki wyeksponować na pierwszy plan. Strasznie nudny i momentami niezwykle infantylny protagonista niknie na tle bohaterów drugoplanowych (weteranów wojennych), o których w rzeczywistości powinna być ta opowieść. Może nie byłby to wtedy akcyjniaczek, stylizowany na kryminał Neon Noir, ale jako samodzielny utwór, miałby po prostu więcej sensu. No i szkoda ogromnej pracy włożonej w oprawę audio-wizualną.

Zobacz zapowiedź filmową: Mute

Miejsce 1 – Predator (2018)

To jest film tak zły, że aż zły. Co w nim kuleje? Prawie wszystko. Niemożliwie stereotypowe postacie, średniej jakości efekty i scenariusz na poziomie drugiego sezonu Stranger Things. Dodajmy do tego motywy z Kodu Mercury, trochę zawoalowanych nawiązań do pierwszej części i podlejmy całość sporą dawką brutalności. Tak dla niepoznaki, że to niby straszny film dla dorosłego widza, będący w rzeczywistości głupkowatym produktem dla małolatów, rozdeptującym przy okazji ejtisową legendę horroru. A na dokładkę, wyreżyserowany przez gościa, który popełnił według mnie najsłabszy film w MCU. To jest po prostu straszne, jak bardzo Twentieth Century Fox nie ma pomysłu na swoje marki i knoci je po kolei, odzierając z dawnej magii (nawet, jeśli to głównie nostalgia). Najpierw koszmarny Alien: Covenant, teraz młodzieżowy Predator. Aż strach pomyśleć, co dalej. 

Zobacz zapowiedź filmową: Predator

Geek, gadżeciaż, gaduła i niepoprawny marzyciel. Miłośnik Fantastyki Naukowej, komiksów, gier oraz wydarzeń retro pop-kulturalnych. Kolekcjoner, uparciuch i nerwus, który zawsze wyciągnie pomocną dłoń. Na co dzień architekt i projektant, wieczorami zajmuje miejsce na mostku kapitańskim Stacji Kosmicznej.

Zobacz również

Top 7 gier z 2018 roku

Subiektywne zestawienie najlepszych gier z 2018 roku

gry

Top 7 filmów z 2018 roku

Subiektywne zestawienie najlepszych filmów fantastycznych

filmy

Głębia

Space Opera Marcina Podlewskiego

literatura

Detroit: Become Human

Społeczny renesans, czy stagnacja i chaos?

gry

Top 7 filmowych rozczarowań z 2018 roku

Subiektywne zestawienie najgorszych filmów fantastycznych

filmy

Wejdź na pokład | Facebook