Quark

Kosmiczna satyra Bucka Henry'ego

Autor: Owen

filmy

Lata 60 i 70 XX w. były dla amerykańskiej telewizji niezwykle ciekawym okresem rozwoju i przy okazji poligonem doświadczalnym, na którym testowano przeróżne, często bardzo nowatorskie pomysły programowe z różnych bloków tematycznych.

Tytuły prezentowane w najdziwniejszych konfiguracjach fabularnych i aktorskich, często kończyły swój żywot w obrębie pierwszego sezonu, pozostawiając na polu boju jedynie sitcom’owych gigantów pokroju All in the Family, Happy Days czy w późniejszym czasie opery mydlane w stylu Dallas. Rynkiem rządziły niepodzielnie koncerny medialne ABC, NBC, CBS oraz PBS, wyznaczające trendy w dekadzie wolnej miłości i od czasu do czasu emitujące tytuły zza oceanu, takie jak Blake 7 czy Doctor Who. Ogólnie mówiąc, dużo się wtedy działo, ale nie zawsze w dobrym stylu. Aczkolwiek, porównując czasy współczesne (a także aktualne możliwości) do ilości prezentowanych wtedy seriali oraz teleodbiorników mogących te seriale emitować, trzeba uczciwie przyznać, że nawet dzisiaj liczba dawnych propozycji robi wrażenie.

Osobnym tematem była sytuacja na ówczesnym rynku produkcji fantastycznych, ze wskazaniem na kosmiczne kino przygodowe. Trudno powiedzieć, od czego zależała sinusoida popularności, wpływająca na oglądalność danego show, a tym samym na jego długość, ale jedno jest pewne – sporo tytułów zbyt szybko zniknęło z anteny, nie rozwijając w pełni swoich możliwości fabularnych. Nawet te najbardziej znane serie miały tak naprawdę wiele problemów z emisją kolejnych epizodów, o zamknięciu pełnych sezonów nie wspominając. Bo wyobraźcie sobie, że Star Trek TOS to wieczna walka o kasę i przepychanki z cenzurą obyczajową, Battlestar Galactica to pikujące notowania oraz brak funduszy, a takie UFO (pomimo nakręconego materiału) nie doczekało nawet drugiej serii i zostało oficjalnie zamienione na równie ciekawe, lecz nie mniej pechowe Space 1999. Pełnego cyklu nie dożyła również cała masa mniej znanych produkcji, często nie ustępujących jakością i pomysłem w/w klasykom, wśród których znalazł się niezwykle zabawny show pod frapującym tytułem Quark.

Choć dziwne słowo na literkę Q kojarzy się miłośnikom fantastyki z różnymi zagadnieniami, to tym razem będę musiał zmartwić wszystkich prymusów, którzy wyrywają się do odpowiedzi i podnoszą rękę jeszcze przed zadaniem pytania – nie, nie będę rozprawiał o barmanie z rasy Ferenegi, ani o galaktycznym prezydencie, a już na pewno nie o fizyce kwantowej i maleńkich cząsteczkach. Dzisiaj, dla odmiany, mam zamiar przypomnieć mało znany projekt z 1977 roku, będący niezwykle zabawną parodią ówczesnych produkcji najwyższego sortu, tworzącą podwaliny pod cały nurt zwariowanych komedii w stylu Spaceballs, Red Dwarf czy GalaxyQuest. Ale zanim napiszę coś więcej na temat samej fabuły, to chciałbym się na chwilkę przenieść w szalone lata 70 i zobaczyć, jak wyglądały okoliczności związane z produkcją serialu.  

Zaraz po anulowaniu świetnej serii pt. He and She z 1968 roku, amerykański aktor Richard Benjamin ograniczył swoją aktywność zawodową i częstotliwość występów filmowych na rzecz etatu scenarzysty oraz reżysera telewizyjnego. I choć w jego dorobku pojawiały się ciekawe role jeszcze na przełomie lat 60 i 70, to dla fanów fantastyki najważniejszym etapem w karierze nowojorczyka będzie zapewne debiutujący w 1973 roku, fantastyczny Westworld. Z późniejszego letargu kilkuletniej niemocy wyrwała go eksplozja popularności kosmicznego fantasy z Lukiem Skywalker’em, skłaniając aktora do udziału w nieco mniejszym projekcie, kierowanym stricte na mały ekran. Inicjatorem przedsięwzięcia była stacja NBC, która nie chciała ryzykować na niepewnym rynku telewizyjnych blockbusterów i zamiast topienia pieniędzy w kolejnym klonie produkcji Lucasa, wolała inwestycję w mniejszy i prostszy format, ograniczony do pół-godzinnych epizodów. Tytuł miał wypełnić lukę po serii Sanford Arms, skutecznie rozbijającej piątkową ramówkę stacji i spychającej jej inne propozycje (takie jak Chico, Rockford Files i Quincy) na dalszy plan w stosunku do konkurencyjnych ofert. 

Q1Q2

Jednak najciekawsze są okoliczności samego angażu trzydziestodziewięcioletniego wówczas Benjamina, który siedząc w poczekalni stomatologicznej, przeglądał aktualny numer magazynu Variety i natrafił w nim na zajawkowy artykuł o nowej produkcji NBC, tworzonej przez ówczesnego guru telewizyjnej rozrywki – Buck’a Henry’ego. Zaintrygowany pomysłem, Richard od razu po wizycie zadzwonił do scenarzysty i zaproponował swoją kandydaturę do jednej z głównych ról, godząc się nawet na cięcie ewentualnej gaży. Nie musiał długo czekać na informację zwrotną, bowiem producenci byli zachwyceni takim obrotem wydarzeń i zgodzili się zatrudnić aktora. Reżyserią dobrze rokującej serii zajęli się Peter H. Hunt (1 epizod w 1977), Bruce Bilson (2 epizody w 1978) oraz Hy Averback (5 epizodów w 1978), dzieląc swoją pracę z zespołem aż sześciu scenarzystów, prowadzonych przez w/w producenta. Odcinek pilotażowy został przygotowany jeszcze w 1977 roku i trwał niespełna 26 minut.

Adam Quark

Adam Quark to obiecujący kandydat na stanowisko komandora Zjednoczonej Floty Galaktycznej, jednak przez komiczny splot wydarzeń, staje się dowódcą mało ciekawej i raczej zabawnej jednostki sanitarnej, patrolującej zapomniane rubieże Drogi Mlecznej. Lecz pechowy dowódca nie narzeka na swój los (a przynajmniej nie robi tego z dużą częstotliwością) i sumiennie wykonuje powierzone obowiązki, tylko na pozór utylizując porozrzucane po całym kwadrancie gigantyczne worki, pełne śmieci. Oczywiście, w międzyczasie i całkiem przypadkowo bywa wplątywany w różne operacje militarne, intrygi dyplomatyczne i międzygalaktyczne romanse. Na szczęście, w życiu wojskowego playboya wspomaga go kilkuosobowa załoga okrętu, którą stanowi grupa iście groteskowych postaci, będących szeregiem personifikacji ówczesnych stereotypów w dziedzinie kina przygodowego i przy okazji świetnie parodiujących sylwetki popularnych podówczas bohaterów z innych produkcji.

Wyobraźcie sobie maksymalnie przejaskrawioną aluzję do Spocka, opierającą swoją egzystencję już tylko na wegetacji i logice, dodatkowo wyzutą z jakichkolwiek emocji – taki jest dokładnie Fiskus, przedstawiciel rasy humanoidalnych roślin – Wegetonów. A może chcecie zobaczyć szaloną wariację na temat transmutacji genetycznej w ciele jednej osoby, cierpiącej na raptowne zmiany stanów emocjonalnych? Nic prostszego, bowiem pokładowy inżynier Gene to świetna parodia stylistyki macho, okraszonej kobiecą wrażliwością. A skoro mowa o kobietach, to kim byłby kosmiczny bohater bez pięknej niewiasty u boku? No dobra, pewnie byłby zwykłym zabijaką z wysokim poziomem testosteronu, ale Adamowi to na szczęście nie grozi, ponieważ o jego względy zabiegają aż dwie urodziwe blondynki, toczące ze sobą permanentny spór o to, która z nich jest prawdziwą Betty, a która tylko jej klonem. Jednak wisienką na torcie tej egzotycznej mieszanki charakterów jest bez wątpienia tchórzliwy robot Andy, który przy byle okazji chce wydać współtowarzyszy wrogom, jedynie za cenę spokoju i wolności. I patrząc na ich postępowanie, to w sumie mu się nie dziwię.

Q3

Q4

Ale nie tylko mechaniczny towarzysz ma w poważaniu Quark’a i jego trupę. Sama góra, a właściwie…Głowa…też nie przepada za niesfornym dowódcą i za każdym razem wysyła go na misje samobójcze. Kim jest jest rzeczona głowa i jaki ma wpływ na życie swoich podwładnych? Można powiedzieć, że The Head jest czymś w rodzaju autonomicznej formy organicznej, pojawiającej się na ekranach projekcyjnych i ograniczonej w swoim kształcie do…no właśnie – wielkiej głowy o twarzy wąsatego mędrca. Aczkolwiek, bezpośrednie rozkazy całej flocie wydaje nie w/w osobliwość, a jej prawa ręka, czyli niejaki Otto Palindrome – dowódca Space Station Perma One. I w tym miejscu wypada zaznaczyć, jak dzięki postaci zarządcy oraz samej specyfice stacji sprytnie wpleciono do fabuły efekt Kantyny Mos Eisley, czyli prezentacji bogactwa kreowanego świata, poprzez zebranie w jednym miejscu przedstawicieli różnych nacji. I choć wiele odmiennych fizjologicznie i obyczajowo kultur potrafi ze sobą współpracować, to w serialu pojawiają się też antagoniści, stanowiący zagrożenie dla całej wspólnoty i przypominający…no właśnie, kogo?

Dlatego w tym miejscu podróży galaktyczną śmieciarką, muszę zrobić mały postój na stacji z różnymi skojarzenia wobec innych tytułów, które scenarzyści sprytnie przemycali w toku fabuły Quark’a już od samego początku emisji. Wszak obraz i sposób działania całej floty to oczywista analogia do perypetii załogi Enterprise pod dowództwem kapitana Kirk’a. Aczkolwiek, nie jest to jedyna referencja wobec produkcji Rodeberry’ego, bowiem w trakcie wydarzeń bohaterowie wielokrotnie wypowiadają kwestie tożsame ze Star Trek: The Original Series. Zwrot The Final Frontier artykułowany przez Głowę, regularne wpisy do dziennika pokładowego, wzmianki o Romulanach czy klony Betty – wykrzykujące sławną kwestię dr Leonarda McCoy’a: Adam, do something! – to tylko początek bardzo długiej listy tzw. smaczków. Co ciekawe, w serialu pojawiają się również aluzje do Star Wars w postaci dowódcy Broni Ostatecznej – Potężnego Gorgona (przypominającego Darth Vadera), zgniatających ścian czy samego imperatora Zorgona Niechętnego (szczególnie w relacji ze swoją córką), którego można uznać za aktorską personifikację Cesarza Ming z komiksu Alexa Raymonda. I mimo że w tej materii dużo się dzieje, tak naprawdę trudno pisać o częstych nawiązaniach tylko w kontekście dodatkowego kontentu, gdyż omawiany serial to jedna wielka satyra, zbudowaną z niezwykle nośnych motywów. A to wbrew pozorom, wcale nie jest takie proste. 

Q6

Śnieżyca 1977

Niestety, dobrze zapowiadający się serial, został brutalnie przerwany przez decydentów zaraz po emisji ósmego odcinka. Nie pomogły listy od zawiedzionych fanów, nie pomogła nagroda Emmy dla Grady Hunt za najlepsze kostiumy. Dzisiaj można jedynie spekulować, co wpłynęło na taką decyzję; jednak w branży od lat krąży teoria spiskowa, że tak naprawdę za kasacją tytułu stał ciąg niefortunnych zdarzeń, zapoczątkowany przez największą burzę śnieżną w historii USA, która dosłownie sparaliżowała połowę kraju. Problemy z dostawą prądu, brak zasięgu, a tym samym spadająca oglądalność wymusiły na stacji NBC cięcia programowe, które definitywnie zakończyły przygody sympatycznego kapitana. A szkoda, bo Quark mógł zostać jedną z największych ikon fantastycznego kina komediowego. Na otarcie łezki wspomnę, że w październiku 2008 roku została wydana reedycja serii w bardzo dobrej jakości, dostępna na płytach DVD, którą warto nabyć…

 

źródło/foto: 1,2, 3, 4
Geek, gadżeciaż, gaduła i niepoprawny marzyciel. Miłośnik Fantastyki Naukowej, komiksów, gier oraz wydarzeń retro pop-kulturalnych. Kolekcjoner, uparciuch i nerwus, który zawsze wyciągnie pomocną dłoń. Na co dzień architekt i projektant, wieczorami zajmuje miejsce na mostku kapitańskim Stacji Kosmicznej.

Zobacz również

Iniemamocni 2

Najbardziej kompleksowy przedstawiciel kina superbohaterskiego

filmy

Lulu Berlu

Magiczny sklep w sercu Miasta Miłości

gadzety

Muzyczne inspiracje – Lato 2018

Subiektywna lista dobrych traczków!

muzyka

Inne Światy

Za każdym pociągnięciem pędzla kryją się wszechświaty

literatura

Kultura spoilerów

Gdy ciekawość i chciwość wygrywają z dobrymi manierami

felietony

Wejdź na pokład | Facebook